[BNO_P_4] To ma być dzieło na miarę „Gry o tron” i „Wiedźmina”. Jak się zarabia na projekcie „Biblia Audio”
9 października 2017
[BNO_P_5] Druga połowa Booksy i ITAXI. Konrad Howard o tym jak buduje się biznes, o który biją się inwestorzy
15 października 2017

Firma za 250 zł. Jak nie płacić pełnego ZUS? To „zabawa w firmę” czy początek wielu ciekawych przedsięwzięć?

Firma za 250 złotych brzmi jak bajka. Czy da się legalnie wystawiać faktury i nie płacić ZUSu od działalności, a przy tym mieć spokój z „nalotami urzędników”. Sprawdziłem jak to działa. Na czas eksperymentu podpisałem umowę z firmą oferującą takie usługi.

Wielu małych przedsiębiorców jako formę prowadzenia firmy wybiera jednoosobową działalność gospodarczą. I ja przedkładam ją nad wszystkie inne (a szczególnie spółkę z o.o. tak mocno promowaną przez wielu doradców i księgowych). Argumenty za jednoosobową działalnością gospodarczą przedstawiłem już we wpisie „Dlaczego nie warto zakładać spółki z o.o.”.  

Podstawową zaletą tego rozwiązania jest niezwykła swoboda w korzystaniu z pieniędzy firmowo-osobistych. Zdecydowanie większą w porównaniu chociażby do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. To co dodatkowo przekonało mnie, że jednoosobowa działalność jest sensownym wyborem dla początkującego przedsiębiorcy, to zdanie jednego z nich, który obecnie prowadzi jednoosobową działalność. Wcześniej był wspólnikiem spółki z o.o.: „Mój zapał do spółki skończył się w momencie gdy na koncie firmowym (spółki) nie miałem pieniędzy na wypłaty dla pracowników” – mówił.  Gdy prowadzi działalność, w razie przestojów zawsze może dołożyć do interesu z prywatnych pieniędzy. A potem odbić sobie z nawiązką. Takiej elastyczności nie ma w przypadku spółki.

Dlaczego jednoosobowa działalność jest dobra?

Oczywiście, przeciwnicy jednoosobowej działalności jako podstawowy argument podnoszą konieczność płacenia wysokiej składki na ZUS. Niezależnie od tego czy firma zarabia, czy nie. I oczywiście mają rację. Szczególnie, że od stycznia 2018 składka ta będzie jeszcze wyższa. Za sprawą podniesienia minimalnej pensji, od 2018 roku przedsiębiorcy będą musieli „oddać” ZUSowi ponad 1200 złotych miesięcznie. Dla mnie elastyczność tej formy przeważa nad koniecznością ZUSu. Tym, którzy jednak boją się, że nie podołają takim obciążeniom lub chcą po prostu zaoszczędzić podpowiadam jedno rozwiązanie – inkubator przedsiębiorczości. 

Specjalnie dla tych, którzy chcą „być dla siebie sterem, okrętem, żeglarzem”, chcą przetestować pomysł biznesowy, realizują pierwsze niewielkie zlecenia ale boją się uruchamiać działalność, postanowiłem potestować jak to rozwiązanie działa w praktyce. 

Na początku zaznaczę, że mam doświadczenie w prowadzeniu jednoosobowej działalności gospodarczej (gdzie rachunki prowadziłem samodzielnie bo lubię wiedzieć co dzieje się w moim biznesie, a nawet najlepsza księgowa rozliczenia przysyłała dzień przed tym, jak trzeba było zapłacić kilka tysięcy złotych podatku). Od kilku lat prowadzę też spółkę LTD w Wielkiej Brytanii. Wszystko dlatego, że z biznesem związany jestem już od wielu lat. Początkującym zawsze proponuję działalność gospodarczą. Nigdy nie zaczynajcie od spółki. 

Z takim bagażem doświadczeń idę do inkubatorów przedsiębiorczości. Pierwsze są Akademickie Inkubatory Przedsiębiorcy. Choć wpisały się na stałe w krajobraz uczelni, zarówno państwowych, jak i prywatnych, to nie są przeznaczone tylko dla studentów. Pozwalają przetestować swój pomysł biznesowy każdemu, niezależnie od wieku i doświadczenia. Opłata podstawowa 300 złotych miesięcznie. Mamy za do obsługę księgową, pomoc prawną czy możliwość skorzystania z biura. Trochę taniej, bo za 250 złotych taką usługę oferuje Fundacja „Twój Startup”. I do niej postanowiłem skierować swoje pierwsze kroki.

Inkubatory to przedsiębiorstwa należące do prywatnych właścicieli. To firmy, które zarabiają na tym, że „uczą nas przedsiębiorczości”. W założeniu mają „użyczać swojej osobowości prawnej” po to bym mógł wystawić fakturę za usługę, którą zrealizowałem nie prowadząc samodzielnie działalności. Jednym zdaniem: ja robię, oni wystawiają w moim imieniu fakturę. Formalnie jestem więc ich pracownikiem. Pracownikiem, co już z definicji powoduje, że nie mogę czuć się jak „pełnoprawny przedsiębiorca”. Jak się później okaże, jestem kimś na kształt przedstawiciela handlowego realizującego projekty, które wymyślę i sprzedam ale jednocześnie sam wypłacam sobie za nie pensję. 

Po co uruchamiać działalność w inkubatorze?

Powiedzenie, że uruchamiamy działalność jest w tym przypadku zbyt dużym uogólnieniem. Tak naprawdę nie otwieramy żadnej firmy, a realizujemy projekty i zlecenia na rzecz innego podmiotu, w tym przypadku inkubatora. 

Podpisanie umowy z inkubatorem zajmuje jeden dzień. Już następnego dnia dostaję login i hasło do modułu rozliczeniowego i programu do wystawiania faktur. Nawet osoby nie znające się na rachunkach łatwo pojmą o co w tym wszystkim chodzi. Mam też do dyspozycji samouczek.

Jaką działalność można prowadzić w inkubatorze?

Inkubator to nie tylko miejsce dla nowych firm. To świetna okazja by zaoszczędzić na ZUS dla już funkcjonujących ale do tej pory niezbyt dobrze sobie radzących firm jednoosobowych. Gdy jesteś kurierem, taksówkarzem, lektorem językowym itp i wystawiasz faktury niewielu kontrahentom, a nie chcesz płacić 1200 zł ZUS miesięcznie, możesz spokojnie „uruchomić swoją działalność” w inkubatorze. Z „marszu” jesteś do przodu prawie „tysiaka”.

Mogą tu też zarejestrowane sklepy internetowe czy niewielkie firmy usługowe. Istnieje ograniczenie dla niektórych branż, m.in związanych ze sprzedażą alkoholu. 

Jak działa inkubator w praktyce?

Jako osoba prowadząca jednoosobową działalność, a także samodzielnie „ogarniająca” kwestie księgowe, uważam, że mam jako takie rozeznanie w rozliczeniach. Stąd zarabianie pieniędzy za pośrednictwem Inkubatora okazała się dla mnie wyjątkowym doświadczeniem.
Zacznijmy od faktur sprzedażowych. Jak w każdym biznesie, najprzyjemniejsze jest wystawianie faktur swoim klientom 🙂 Bo to świadczy o tym, że ktoś jest zainteresowany naszymi produktami lub usługami. I tu pierwszy ZONK…samodzielnie wystawiam fakturę, która może być wysłana klientowi dopiero po zaakceptowaniu przez przedstawiciela inkubatora. Jeśli mam do wystawienia 100 faktur, nie mogę ich wysłać bezpośrednio do klienta. Najpierw muszą być zatwierdzone. Taką funkcjonalność docenią osoby, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z fakturami i rozliczeniami. Dla mnie, przedsiębiorcy, który chciał sprawdzić czy można w ten sposób obniżyć koszty prowadzenia działalności, to trochę przeszkadza. Przynajmniej na początku. Z czasem przyzwyczajam się do tego.

Jak na inkubator reagują kontrahenci?

Wielu przedsiębiorców wystawiających faktury nie zawsze kojarzy, że faktura wystawiona przez Fundację „Twój Startup” lub Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości dotyczy usługi zrealizowanej przeze mnie. Stąd oglądanie faktury „na wszystkie strony”. Mogą tak reagować odbiorcy biznesowi twojego sklepu internetowego, z którymi nie masz innej umowy. Może to jednak świadczyć wciąż o niewielkiej wiedzy na temat form prowadzenia biznesu. 

Jak są realizowane płatności w inkubatorze?

Jako uczestnik inkubatora mam subkonto bankowe, na które przelewane są należności z faktur za produkty lub usługi. To konto firmowe ale nie tak łatwo z niego skorzystać. Nie mam karty bankomatowej, wszelkie płatności realizuję przelewem. 

Jak to wygląda w praktyce? Wykonałem usługę za 1000 zł netto. Wystawiam więc fakturę proforma dla swojego kontrahenta. Dopiero po jej zatwierdzeniu przez uprawionego przedstawiciela inkubatora dokument staje się „pełnoprawną” fakturą. Wystawcą faktury jest inkubator i to dane tego podmiotu figurują na dokumencie sprzedaży (w tym przypadku fakturze). Klienci i tak będą mnie postrzegali przez pryzmat inkubatora, który wystawia faktury.
Gdy dokument jest wystawiony mogę go przekazać kontrahentowi. Ten reguluje kwotę na fakturze na numer mojego subkonta. Po kilku dniach widzę na nim kwotę 1230 zł (bo przecież trzeba było też doliczyć na fakturze VAT). Jeżeli prowadzę sklep, w którym część wpłat realizowana jest gotówkowo, to zasilenia konta firmowego mogę dokonać wyłącznie przelewem ze swojego konta prywatnego (w żaden sposób niepowiązanego z firmowym)

Generowanie kosztów w inkubatorze

Jeśli zdecyduję się zakupić papier do drukarki, kupię usługę potrzebną przy realizacji zlecenia, to takie koszty mogę rozliczyć w ramach inkubatora. (faktura „kosztowa” musi być wystawiona na inkubator).

Co istotne, nie mogę wydać więcej niż mam pieniędzy na subkoncie. Prowadząc samodzielnie działalność gospodarczą mogłem generować sporo kosztów (szczególnie na początku) co powodowało w firmie stratę powodując, że nie płaciłem podatku dochodowego. W przypadku inkubatora takiej możliwości nie ma. Wystawiłem fakturę na 1000 zł, 2000, 3000 zł. To tylko tyle w danym miesiącu mogę wygenerować kosztów.

Leasing i produkty kredytowe w inkubatorze

Formuła inkubatora nie pozwala mi korzystać z produktów kredytowych przeznaczonych dla firm. Nie mogę też wyleasingować np. komputera czy samochodu. Na wszystkie zakupy muszę mieć bowiem pokrycie w kwocie zgromadzonej na subkoncie.
Takie rozwiązanie uniemożliwia też wliczanie w koszty wydatków związanych z utrzymaniem swojego samochodu. Formalnie pojazd musiałby być bowiem zarejestrowany na inkubator.
Taka polityka pozwala zachować stabilność finansów firmy ale jednocześnie ogranicza młodemu przedsiębiorcy budowanie np. zdolności kredytowej dla banków (gdyby w niedalekiej przyszłości chciał znacznie powiększyć zakres działania i potrzebował wziąć kredyt).

Jak wypłacić pieniądze z subkonta?

Wróćmy jednak do mojego przykładu. Na moim subkoncie znalazła się kwota 1230 złotych. Kupiłem papier do drukarki za 100 zł. I zapłaciłem za niego przelewem. To znaczy, chciałem zapłacić bo to sprawa trochę bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Najpierw muszę w systemie bankowym zlecić przelew, który by mógł być zrealizowany, musi być zatwierdzony przez upoważnionego pracownika inkubatora. I nie dzieje się to automatycznie. Żeby taki przelew „wyszedł” muszę najpierw do inkubatora dostarczyć fakturę za papier do drukarki. Co istotne, poprawnie opisaną. Procedura opisywania faktur jest dokładnie wyjaśniona w moim panelu. Całość. trwała jednak 3 dni bo nie wiedziałem, że oprócz faktury muszę także osobno poprosić o realizację przelewu tej należności. Przy drugiej fakturze było już znacznie lepiej. Procedura płatności zajęła jeden dzień.
Gdy firmę prowadziłem samodzielnie, zlecałem przelew, klikałem zatwierdź i pieniądze szły do kontrahenta. Tutaj bez odpowiedniego dokumentu nie mam prawa wypłacić nikomu pieniędzy. No dobrze ale co z moimi zyskami, co z moją wypłatą. Na koncie mam jeszcze ponad 1000 złotych. Fundacja „Twój Startup” pobiera z „automatu” 250 zł miesięcznej opłaty za obsługę i samodzielnie rozlicza podatek VAT (uff, odchodzą uciążliwości związane z prowadzeniem ksiąg podatkowych). Ale co z moimi zyskami? Muszę podpisać umowę o dzieło lub umowę zlecenia z Inkubatorem „na jakąkolwiek usługę” by po potrąceniu podatku otrzymać około 800 złotych zysku.

W tym momencie dochodzimy do sedna. I przypomnienia tego, co już wspomniałem na początku. Inkubator to nie „prowadzenie działalności na własny rachunek”, czy sprawdzanie pomysłu biznesowego ale realizowanie sprzedaży czy świadczenie usług dla innego podmiotu, który wystawia faktury. Prowadząc w ten sposób biznes czułem się jakbym pracował dla firmy prowadzącej blog/sklep internetowy/udzielającej korepetycji. Pracował bo ta firma zrzuca ze mnie obowiązek prowadzenia rachunków i rozliczeń, a pensję wypłaca mi w formie umowy o dzieło/zlecenia. Same inkubatory przecież przyznają, że „formalnie jesteś ich pracownikiem”.

Optymalizacja podatkowa

I jeszcze jedno. Jako pracownicy, a nie przedsiębiorcy nie mamy możliwości jakiejkolwiek optymalizacji podatkowej. Bo każdy przedsiębiorca powinien wiedzieć, jak skutecznie i legalnie obniżyć kwotę oddawanych państwu podatków. M.in. poprzez inwestycje. A w inkubatorze nie jest to możliwe. 

Podsumowanie:

Niewątpliwą zaletą inkubatorów przedsiębiorczości jest możliwość obsługiwania podmiotów, które żądają faktury za realizowane przez nas usługi. Inkubatory biorą też na siebie pełną obsługę księgową przedsięwzięcia (jakże by mogło być inaczej skoro są wystawcą faktury). Mamy też możliwość skonsultowania z prawnikami umów zawieranych z kontrahentami. Regularnie organizowane są też szkolenia czy warsztaty (marketingowe, sprzedażowe).

Forma rozliczeń, procedury są bliskie temu jak prowadzona jest firma w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a nie jednoosobowej działalności gospodarczej (wciąż najpopularniejszej formie).
Może to być też ciekawa opcja dla kurierów czy kierowców, którzy coraz częściej świadczą usługi jako przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Już samo zdjęcie z nich ryzyka ewentualnych kontroli ze strony urzędów, możliwość skorzystania z porad prawnych (najprostszych w cenie abonamentu, inne za dodatkową opłatą), pozwala skupić się na realizacji projektów i zarabianiu pieniędzy. A z inkubatorów korzysta już kilka tysięcy przedsiębiorców. 

Na pierwszy rzut oka inkubator wydał mi się „zabawą w firmę”. Czymś na kształt symulatora gry giełdowej gdzie inwestujemy wirtualne środki, a jakakolwiek błędna decyzja nie skutkuje niczym poza wyzerowaniem konta demo. Nie daje bowiem poczucia „bycia przedsiębiorcą”. Nie pozwala „zderzyć się z realiami”. Nie pozwala nauczyć się zarządzania firmowymi finansami z perspektywy małego przedsiębiorcy. Lektorzy, projektanci itd, osoby, które prowadzą działalność na własny rachunek przygotowują się na ewentualność opóźnionych płatności kontrahentów, ich niewypłacalność, na konieczność zatrudniania współpracowników, rozliczanie podatków. Moim zdaniem najlepszą możliwością „uczenia się biznesu” jest uruchomienie najprostszej działalności. Przekonanie się o tym, że trzeba co miesiąc zapłacić podatki, zrobić rozliczenia, przygotować rezerwę na kolejny miesiąc. 

Jednak skoro polskie przepisy nie ułatwiają zadania, to może lepiej skłonić rządzących by ułatwili prowadzenie działalności, a nie „zmuszali wielu młodych przedsiębiorców” do stosowania półśrodków, które będą ich przybliżać do biznesowego sukcesu. Inkubatory testuję po to byś ty nie musiał tego robić. Jeśli zdecydujesz, że to rozwiązanie jest dla Ciebie, gratuluję. Polecam ci jednak i tak przetestowanie w praktyce jednoosobowej działalności gospodarczej. Bo tylko wtedy „na żywo” przekonasz się, czy biznes jest dla Ciebie. 

A jeśli już zdecydujesz się założyć firmę, koniecznie sprawdzaj wiarygodność kontrahentów. Najlepiej zrobić to w Biurze Informacji Gospodarczej. Ja korzystam z niego regularnie. Ciebie też zachęcam. Możesz to zrobić poprzez link partnerski – BIG INFOMONITOR. 

Udostępniaj materiał, przekaż go swoim znajomym. 

Please follow and like us:
0

Przeczytaj również

1 Komentarz

  1. […] przedsiębiorcom. Testuję je i sprawdzam „jak działają w rzeczywistości”. (Zobacz jak oceniam firmę za 250 zł, czyli inkubator przedsiębiorczości). Wszystko po to by zaoszczędzić wasz czas, a czasem nerwy, gdy okaże się, […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Podoba Ci się blog? Skomentuj, polub, udostępnij