Afera Sante pokazuje, że niezależnie od tego ile pieniędzy właściciele firm rodzinnych przeznaczą na kreowanie pozytywnego wizerunku swojego biznesu, nie mogą zapomnieć o tym by zadbać o odpowiednie postrzeganie swojej osoby. A to potrafi się zemścić. Szczególnie gdy sami zarządzają firmą.

Podejrzenie o mobbing w Sante, o którym napisał serwis Onet.pl pokazuje jedno. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, a szczególnie takim, który prowadzi firmę rodzinną, musisz być szczególnie wyczulony na ataki z zewnątrz. Śmiem nawet twierdzić, że musisz dbać o swój wizerunek bardziej niż o swoją firmę Dlaczego? Bo wielu biznesmenów wciąż nie docenia znaczenia przekonania, że „firma to ja”.

Niezwykłe rozmowy z polskimi przedsiębiorcami – zajrzyj TUTAJ

Afera Sante i firmy rodzinne

Dość dobrze rozumiem specyfikę rodzinnych firm. Znam wielu właścicieli firm, którzy zbudowali swoje biznesy korzystając z szansy, którą dały przemiany gospodarcze przełomu lat 80/90. Dziś bardzo często posiadają ogromne fortuny. Wielu z nich to ludzie, którzy kiedyś postawiali wszystko na jedną kartę, zaryzykowali całe oszczędności i postanowili skorzystać z dobrodziejstw wolnego rynku. Znaczna większość tych przedsiębiorców nie kończyła szkół biznesowych, nie wiedziała „czym to się je”. Bazowali na własnej intuicji i ciężkiej pracy. Spora grupa nie wiedziała nic o budowaniu organizacji w znaczeniu korporacyjnym, nie miała pojęcia o tym jak zarządzać dużymi strukturami i budować wizerunek wiarygodnej firmy. Wielu z nich samodzielnie tworzyło standardy. Gdy biznes stał się stabilny, a na kontach przybywało pieniędzy, oni wciąż chcą traktować firmę jak małe przedsiębiorstwo.

– Sante to firma rodzinna. Jako właściciele jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, każdy ma swój charakter. Jednak żeby ta firma przetrwała – a przez lata od powstania firmy były różne sytuacje – to wiadomo, że nieraz trzeba ludzi oceniać. Oceniać ich po wynikach. Ludzie często popełniają błędy. Przecież nikt wcześniej nie ma napisane na czole, jakim jest pracownikiem. Duże korporacje, choć mają zespoły specjalistów, też się mylą i zatrudniają czasami niewłaściwe osoby. – mówił w wywiadzie Kowalski w wywiadzie z ONET.pl

Potem dodawał jeszcze: – Nieraz są stresujące sytuacje. Ale nie przekraczam żadnych granic. Były momenty, gdy firma przez błędy pracowników traciła 15 milionów złotych i znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji. To naprawdę nie są przelewki, to nie są łatwe sprawy. Ale powtarzam: ja ludzi zawsze traktowałem dobrze. Nie ma nic, co mógłbym sobie zarzucić – mówi Onetowi biznesmen Andrzej Kowalski, współwłaściciel firmy Sante,

Mentalność właścicieli firm rodzinnych

I to jest kwintesencja mentalności wielu przedsiębiorców firm rodzinnych. W przypadku dużych korporacji, z kilkuosobowymi zarządami odpowiedzialność się rozmywa. Wiele działań realizowanych jest pod pretekstem spełnienie oczekiwań akcjonariuszy, a prezes jest wynajętym menedżerem. W razie biznesowego niepowodzenia prezesa można zwolnić ale firma przetrwa.

W przypadku firmy rodzinnej za wszelkie niepowodzenia odpowiedzialność zawsze będzie ponosił właściciel. Bo nawet jeśli nie zarządza firmą operacyjnie wie, że jest to „jego biznesowe dziecko” i straty czy inne porażki on przeżyje najmocniej. Bo to jego kapitał od początku pracuje na tę firmę, to on kiedyś podjął to ryzyko i wie ile teraz może stracić. I stąd dużo wyższy stres i ryzyko poddania się emocjom.

Wielu przedsiębiorców zapomina, że to co w ostateczności „przyjęłoby się na mocno zakrapianej imprezie w męskim gronie”, nie może zdarzyć się w przypadku kontaktów z pracownikami. Bo ci bardzo szybko to wykorzystają. Szczególnie w firmie, która postrzegana jest z perspektywy właściciela i założyciela. I chętnie „używają sobie” w mediach społecznościowych. I tak stało się w przypadku Sante.

Firmy rodzinne w Polsce

Mamy tu bowiem przedsiębiorcę, który z jednej strony „przaśnym i nazbyt swobodne zachowaniem” mógł urazić jedną ze współpracownic, grupę innych byłych pracowników narzekających na formę wyrażanie niezadowolenia wobec ich osoby i z drugiej mało dojrzałych pracowników, którzy nie mają odwagi porozmawiać o swoich obiekcjach z szefem. Wolą „opisać” go w internecie. W tle jest jeszcze wątek próby wymuszenia na Kowalskim znacznej sumy pieniędzy za milczenie.

Cała ta sytuacja pokazuje jak łatwo zniszczyć dziś wizerunek firmy rodzinnej. Wystarczy zaatakować jednego człowiek. Założyciela. Przedsiębiorcy rodzinni w takiej sytuacji zwykle są stawiani w sytuacji „tego złego”, który „wyzyskuje, krzyczy i nie potrafi zarządzać”. Niestety taki już los właścicieli firm. Póki nie zwrócą większej uwagi na to by kreować właściwie nie tylko wizerunek firmy, ale i swój i swojej rodziny, jako „nieopierzonych i źle wychowanych”.

Wizerunek firm rodzinnych

A będzie jeszcze gorzej. Im większe majątki będą budować, tym większe ryzyko trafienia na osoby, które będą chciały „ogrzać się” w tej chwale. Najłatwiej „zaszachować” właściciela firmy skandalem obyczajowym, oskarżeniem o mobbing lub anonimowymi donosami.

Zwracaj więc uwagę nie tylko na to jaki wizerunek ma twoja firma ale przede wszystkim na to, jak postrzegają cię inni jako szefa. Jeśli widzisz najmniejsze zarzewie potencjalnego konfliktu, reaguj od razu. Niech inni szybko przekonają się jaki jesteś, jakie są twoje wartości, jakim zasadom hołdujesz. Odpowiedzialnie podchodzący do sprawy zespół, sam oceni czy chce z tobą pracować czy nie. Jeśli bowiem nie odpowiada im twój sposób bycia, czy prowadzenia biznesu, zawsze mogą zrezygnować.

No i pamiętaj. W firmie rodzinnej szczególnie trudno oddzielić emocje osobiste i zawodowe. Przenosi się to nie tylko na członków najbliższej rodziny ale i na pracowników. Jasne określenie zasad powinno pomóc trochę te emocje zniwelować. Bo o ich całkowitym wykluczeniu nie może być mowy.

Ciekawe jak sprawa się zakończy.

 

 

You may also like