Zakaz handlu w niedzielę stał się faktem. Po długich legislacyjnych bojach udało się uchwalić ustawę. Co zmieni się dla przedsiębiorców?

Kilka ostatnich tygodni upłynęło pod znakiem ustaleń ostatecznego kształtu ustawy. Na nic zdały się opinie przeciwników. Zakaz handlu stał się faktem. Od 1 marca 2018 roku, w niedzielę handlować będzie można tylko w sytuacji, gdy sprzedaż prowadzona jest przez przedsiębiorcę „we własnym imieniu i na własny rachunek”, a także w sklepach na stacjach paliw, placówkach handlowych na dworcach, jednak tylko „w zakresie związanym z bezpośrednią obsługą podróżnych”, w aptekach i hurtowniach farmaceutycznych, piekarniach, cukierniach, lodziarniach, placówkach pocztowych, w sklepach w strefach wolnocłowych. Normalnie będą mogły działać zakłady pogrzebowe. Na dotychczasowych zasadach funkcjonować będzie mógł również handel internetowy.

Sprzedaż prowadzona przez przedsiębiorcę „we własnym imieniu i na własny rachunek” oznacza, że zamknięte będą musiały być np. sklepy Żabka. Do tej pory były one otwierane nawet w święta. Choć są sklepami prowadzonymi przez niezależnych przedsiębiorców i często zdarza się, że za ladą staje sam właściciel, to ustawodawcy w katalogu zawarli zapis, że model ajencyjny również będzie objęty zakazem. A to powoduje, że jedyną możliwością będzie – jeśli właściciele będą chcieli handlować – zlecanie sprzedawcom tej pracy na podstawie „umowy śmieciowej”. .

biznes na ostro

Sprzedawać będzie można jedynie w tzw. niedziele handlowe. w 2018 r. będzie 29 takich niedziel (pierwsza i ostatnia niedziela miesiąca, a także jedna niedziela przez Wielkanocą i dwie przed Świętami Bożego Narodzenia). Rok później sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Natomiast począwszy od 2020 r. handel dozwolony będzie w Polsce jedynie w siedem niedziel, a zabroniony w 45.

Ustawodawcy chcieli zmodyfikować przepisy regulujące handel w sklepach na dworcach i na stacjach paliw, w ten sposób, aby w niedziele mogły być otwarte w tych miejscach jedynie placówki o powierzchni do 80 mkw. Senackie komisje – wbrew stanowisku rządu – pozytywnie opiniowały stosowne poprawki, jednak podczas decydującego głosowania na sali plenarnej Senatu, poprawki dotyczące dworców i stacji paliw zostały odrzucone.

Czy zakaz handlu jest dobry?

O zakazie handlu pisałem już kilka miesięcy temu. Nawet gdy nie był znany jeszcze ostatecznie kształt ustawy, ja już podałem 10 argumentów za tym, że taki zapis pomoże. Z argumentami możesz się zapoznać klikając w link 10 argumentów, że ograniczenie handlu pomoże.  Polecam zapoznać się z materiałem.

Polska Grupa Supermarketów (PGS), sieć skupiająca polskie sklepy Top Market, Delica, Minuta8 popiera zakaz handlu w niedzielę. Jest za poszanowaniem tradycji wolnej niedzieli, poświęconej rodzinie. I nie chodzi tu wyłącznie o kwestie religijne.

Od początku byłem za wprowadzaniem zakazu handlu w niedzielę. Dlaczego? Moim zdaniem ta zmiana pomoże niewielkim sklepom spożywczym. Bo tak naprawdę cała walka toczyła się o właśnie o nie.

Przeciwko zakazowi wypowiadały się przede wszystkim duże sieci handlowe. Już od kilku miesięcy przemodelowują swoje sklepy. Wiele przebudowuje powierzchnie handlowe by więcej było restauracji i punktów rozrywkowych. Wszystko dlatego, że w weekendy zawsze rośnie tzw. traffic, czyli liczba osób odwiedzających centra handlowe. Nie zawsze jest to jednak równoznaczne ze wzrostem obrotów. „Ludzie chodzą i oglądają” – mówią właściciele sklepów w centrach handlowych. Zarządcy centrów handlowych oficjalnie przyznają, że mają się dobrze. Prawda jest jednak brutalna. Jak pisał ONET.pl W najbliższym czasie zamykanych będzie sporo sklepów.

Małe sklepy zyskają na zakazie handlu

Mniejsi, niezależnie przedsiębiorcy, od dawna (przynajmniej tak deklarowali podczas licznych rozmów), chcieli zamykać sklepy w niedzielę. Spora konkurencja marketów jednak im w tym przeszkadzała. Zakaz handlu pozwoli skutecznie ograniczyć koszty działalności. Przeciwnikom chciałem przypomnieć, że „handel to nie tylko Warszawa”. W mniejszych miastach wielkości Jasła czy Radomia istnieje wiele niezależnych, lokalnych czy regionalnych sieci z polskim kapitałem, które posiadają kilka własnych sklepów. Dla nich zamknięcie sklepów w niedzielę da przewagę w postaci zaoszczędzonych kosztów utrzymania sklepu i personelu w niedzielę. Bo i tak w mniejszych miastach ludzie niechętnie odwiedzali takie sklepy. „Na potęgę” kupowali natomiast w dni poprzedzające święta.  Zamknięcie sklepów spożywczych w niedzielę pozwoli też zniwelować niekorzystną – z perspektywy pracodawców – kwestię braku pracowników w handle.

Nie czekając na zakaz wielu właścicieli lokalnych sklepów sporo wcześniej zdecydowało się zamknąć sklepy w niedziele. Zrobiło tak m.in. Spółdzielnia Społem w Elblągu czy sklepy Gama w Zakopanem.

Ograniczenie handlu w niedzielę nie spowoduje spadku zatrudnienia. Dziś handel jest jedną z najbardziej konkurencyjnych jeśli chodzi o pracowników. Ci dostają coraz wyższe pensje i dodatkowe świadczenia co skutecznie zwiększa koszty działalności. Brak pracowników ogranicza też możliwości rozwoju wielu sieci. Ograniczenie liczby dni handlu pozwoli zniwelować ten problem.

Nowe prawo będzie miało największe znaczenie i wpływ na przedsiębiorców prowadzących sklepy spożywcze. W całej dyskusji zabrakło mi głosów przedsiębiorców branż poza żywnością. Trochę mnie to nie dziwi bo niezależni przedsiębiorcy z tych sektorów, którzy nie mieli swoich stoisk w centrach handlowych i tak sklepy zamykali w niedzielę. Szczególnie ci w mniejszych miastach. Pokażcie mi sklep papierniczny, czy odzieżowy zlokalizowany w mniejszym mieście, który mając usytuowanie poza galleria handlową, był w niedzielę otwarty. Ten zakaz więc kompletnie ich nie dotyczy. W efekcie i tak pewnie wydłużą godziny otwarcia w soboty by klienci mogli kupić artykuły pozażywnościowe. I to będzie też z korzyścią dla nich.

Jestem zwolennikiem wolnego rynku i każdy zakaz wzbudza we mnie niepokój i sprzeciw. Tym razem jednak będę stał po stronie zwolenników zakazu handle. Polskie sieci, które dzielni walczą o pozycję (warto przypomnieć ogromny sukces w ostatnim roku sieci DINO, która w błyskawicznym tempie zdobywa rynek) miały utrudnione zadanie bo zagraniczne koncerny ze względu na ogromną skalę działalności, rozwijały się szybciej. Polscy przedsiębiorcy od lat postulowali: „zamkniemy swoje sklepy ale niech nie handlują duże sieci”. I dzięki zakazowi mam nadzieję, uda się wzmocnić pozycję polskich, lokalnych sieci.

O tym, że zakaz handlu podoba się przedsiębiorcom niech świadczy fakt, że niezależnie od terminu wprowadzenia ustawy, coraz więcej sklepów z własnej woli, już wcześniej zdecydowały się zamykać sklepy w niedzielę. Gdyby im się to nie opłacało, to pewnie by tego zrobili.

Z uwagą będę śledził jakie są efekty tego prawa dla przedsiębiorców.

Szymon Ostrowski, biznesnaostro.pl

You may also like