2700 pracowników, dziesiątki milionów złotych zysku co roku, produkty znane na całym świecie. A ten kolos wciąż…jest firmą rodzinną. I to taką, gdzie rodzina pracuje aktywnie, a nie tylko nadzoruje. Jak Leszek Gierszewski znalazł sposób na Drutex?

Bytów to niewielkie miasto w województwie pomorskim. Samochodem z Warszawy można tam dojechać w niecałe 5 godzin.

Jest 2013 rok. Mnóstwo spotkań i konieczność pracy „po drodze” zmusza mnie do skorzystania z samolotu. Lecę do Gdańska. Na lotnisku Lecha Wałęsy czeka na mnie kierowca

– Kazimierz Gierszewski. Witam panie Szymonie.

Coś mi tu nie gra. Nazwisko znane ale nie dopytuję o szczegóły. Nie chcę być zbyt wścibski. Po niecałych dwóch godzinach jazdy, z krótką przerwą na śniadanie w przydrożnej restauracji jesteśmy na miejscu, przy ulicy Lęborskiej. Dwupiętrowy biurowiec od rana tętni życiem. Przy słuchawkach ludzie rozmawiający w kilku językach.

[idea]
NAZWA: Drutex SA

LOKALIZACJA: Bytów, ul. Lęborska 31

DATA POWSTANIA FIRMY: 1985 (w pierwszym etapie produkcja drutu i klatek dla lisów)

FORMA PRAWNA: spółka akcyjna

LICZBA PRACOWNIKÓW: ponad 2700 [/idea]

 

Najważniejszy jest jednak on – Leszek Gierszewski, prezes Drutexu.

 

gierszewski_drutex

Z uśmiechem na ustach serdecznie mnie wita. Od pierwszej chwili daje się lubić. Bije też od niego niezwykła pewność siebie.

W ponad 30 lat stworzył firmę, która dziś jest europejskim liderem w produkcji stolarki okiennej. Dzienna produkcja: 7 000 okien. 70 proc. produkcji wysyłane jest za granicę. To czym się szczyci Leszek Gierszewski to fakt, że od chwili zamówienia produkt dociera do klienta w 7 dni w całej Europie..

Kilka godzin wycieczki po firmie przekonuje mnie, że Drutex to naprawdę gigantyczne przedsięwzięcie. To co rzuca się w oczy to idealny porządek i ład w halach produkcyjnych i w ich otoczeniu.

Bo wszystko musi u niego działać jak w szwajcarskim zegarku.

Szczególnie, że Drutex to oczko w głowie prezesa. Potrafi godzinami opowiadać o tym, co gdzie stoi, do czego służy i ile kosztowało.

– 30 tysięcy krzaczków. Siedem pięćdziesiąt sztuka. – z dumą chwali się Gierszewski, gdy spacerujemy przejeżdżamy obok hali ekstruzji. Każdy centymetr wielkich hal produkcyjnych i magazynów zna jak własną kieszeń.

Biznesowa Zosia Samosia

Codziennie przechadza się obok linii produkcyjnych doglądając czy wszystko gra. Kiedyś znał wszystkich pracowników. Dziś to trochę trudniejsze. Po prostu zatrudnia ogromną liczbą ludzi, nie tylko z Bytowa ale i okolic. Cieszy się, że pracują u niego nawet rodziny. Zdaje sobie sprawę, że dzięki temu poprawia się byt lokalnej społeczności. Jest liczącym się pracodawcą w okolicy.

Pojawiają się też u niego pracownicy z zagranicy. Ci odpowiadają nie tylko za produkcję ale np. za dział badań i rozwoju,

Specyfika branży powoduje, że Drutex nie ma własnych punktów sprzedaży. Wszystkie produkty dystrybuują zewnętrzni dilerzy. Jest ich ponad 3000. Na całym świecie. Pracownicy biurowi głównie przyjmują zamówienia i projektują nowe technologie i systemy.

imgl1484_1_1200

Ale największą radość Leszek Gierszewski przeżywa w niedzielne poranki. Wtedy linie produkcyjne nie pracują, a na parkingu stoi ponad 220 żółtych nowiutkich ciężarówek marki Mercedes. Staje na specjalne zrobionym mostku i patrzy na firmowy plac.

Zjeżdżają z całej Europy. Wyjadą dopiero w poniedziałek nad ranem. To jedyny moment gdy można je zobaczyć w całej okazałości – mówi z nieukrywaną dumą z w głosie.

Choć sam jeździ najnowszym modelem luksusowego Mercedesa GL z potężnym silnikiem AMG i bardzo dobrym wyposażeniem, z przekąsem dodaje:

Ale te ciężarówki i tak mają lepiej. Mają klimatyzację postojową, a ja takiej nie mam w swoim samochodzie.

Duża flota transportowa to konieczność. W samochody inwestują również konkurenci. Specyfika tej branży powoduje, że praktycznie każdy producent okien w kraju wozi produkty sam. Dlaczego? Firmy transportowe muszą mieć pełny samochód „w obie strony”. Tu rzadko wraca się do bazy załadowanym. I zlecenie tego na zewnątrz byłoby nieopłacalne. Bo samochód do przewozu okien ma w naczepie specjalne stojaki, a to „zmusza” do wożenia tylko takich produktów.

Porządek musi być

Przed laty Gierszewski był wykładowcą na wojskowej uczelni. Zamiłowanie do porządku i świetnej organizacji pozostało.

Gdy po roku jestem w Drutexie po raz drugi, a potem kolejny i kolejny (ostatni w czerwcu 2016 r.), z lotniska lub dworca odbiera mnie Gierszewski. I to inny Gierszewski. Zaczynam się zastanawiać ilu ich jest. Sytuacja szybko się wyjaśnia. Zaczynam też powoli rozumieć sposób zarządzania firmą.

Najwyższe stanowiska w firmie obsadzone są przez rodzinę. Córka Karolina Dobranowska (po mężu), jest wiceprezesem, szwagier, bratankowie, bracia, zięć, odpowiadają za dział handlowy, produkcję i logistykę, inwestycję, dział prawny.  A ważnych gości z samolotu lub pociągu musi zawsze odebrać któryś z Gierszewskich. W sumie jest ich ośmiu: Bogdan, Rafał, Jakub, Kazimierz, Jerzy, Marcin, Łukasz i Zdzisław.

Rodzina w tym biznesie jest najważniejsza

Mam szczęście do dobrych ludzi. Są tak dobrzy, że inwestycję w nasze nowe centrum stolarki – szacowaną na 220 milionów złotych – prowadził jeden człowiek. Nie mieliśmy generalnego wykonawcy. Wszystkie roboty ekip budowlanych z ramienia naszej firmy nadzorował nasz pracownik, prywatnie mój szwagier, mąż Lucyny Gierszewskiej ( siostry).

[custom-related-posts title=”Przeczytaj również” order_by=”title” order=”ASC” none_text=”Przedsiębiorca zagwarantował sobie, że jego firma będzie trwać wiecznie”]

Leszek Gierszewski dla każdego jest „panem prezesem”. Tu nikt nie mówi do niego tato, wujku. Bo praca to praca, a życie prywatne, życiem prywatnym.
[one]

sprzedaż dzienna: 7 000 okien

liczba samochodów: 270 Mercedesów

[/one]

I choć z firmy każdego dnia w świat wyjeżdża 7 000 okien nie ma tu korporacyjnej struktury. Każdy bardzo dobrze wie co ma robić. Decyzje podejmowane są błyskawicznie. Dzięki temu nie rozmywa się odpowiedzialność.

– Moje dzieci pracują w firmie, czują firmę, są bracia, bratankowie, ludzie o tych samych nazwiskach. Wszyscy są ekspertami w swoich dziedzinach, są inteligentni, wykształceni i żyją tą firmą, dlatego po prostu nam wychodzi…Dlatego ja im to zarządzanie firmą i odpowiedzialność deleguję z pełnym zaufaniem. Wierzę, że często sam bym tego lepiej nie zrobił.

Samodzielne zarządzanie powoduje, że nie ma tu zewnętrznych doradców, nie ma outsourcingu. Kilkuhektarowy teren fabryki chroniony jest przez wykwalifikowanych pracowników Drutexu.

biznes na ostro

– Jeśli wynająłbym agencję ochrony, to jej pracownicy to nie byliby moi ludzie. Nie wiem kto pilnowałby naszej firmy. A lubię mieć wszystko pod kontrolą – dodaje Gierszewski. Nie potrzebuję też firm consultingowych, które podpowiedzą mi jak mam prowadzić swój biznes – dodaje z pewnością w głosie.

Po co nam outsourcing?

Dzięki rezygnacji z outsourcingu i przeniesieniu wszystkiego co możliwe do własnej firmy, Drutex uzyskuje wyższą niż konkurenci rentowność.

– Każda faktura za outsourcing to jakaś część wynagrodzenia dyrektorów, przedstawicieli itd. Skoro mogę to zrobić sam, to z tego korzystam i rezygnuję z tych kosztów. – dodaje prezes Gierszewski.

Przy tak dużej skali działalności, oszczędności idą w miliony złotych. To jest źródło sukcesów tej firmy. Jedno z wielu.

Poza tym rodzina bardzo dobrze rozumie ten biznes. Zewnętrznemu menedżerowi mogło by być trudno wpasować się w ten, dość specyficzny, w opinii konkurentów, model zarządzania.Tu nie ma sztywnej, korporacyjnej struktury. Decyzje podejmowane są szybko. Właśnie dlatego, że Gierszewscy (wszyscy) bardzo sobie ufają.

Do Drutexu codziennie przyjeżdżają goście. A to zagraniczni dziennikarze, a to kontrahenci, a to dostawcy podzespołów. Tych zresztą jest coraz mniej. Bo założeniem prezesa Gierszewskiego jest bycie niezależnym. Dał temu wyraz kilka lat temu, gdy kilka lat temu uruchomił własną mieszalnię i linię do produkcji profili okiennych z PVC.

Nie zapomnę nigdy stresu towarzyszącego tej inwestycji. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Uważam jednak, że udało się przede wszystkim dlatego, że firmę zarządzamy rodzinnie.

Recepta na sukces firmy

Na rynku jest wiele innych, dużych firm rodzinnych. Wiele z nich ma jednak sformalizowaną strukturę, w pewnym momencie sięga się po zewnętrznych menedżerów, a założyciele przenoszą się do rady nadzorczej, kontrolując firmę za pomocą swoich udziałów. W Drutexie wszyscy wciąż aktywnie pracują w firmie. Prezes Leszek Gierszewski każdego dnia przed dziewiątą rano jest już w Bytowie (a dojeżdża tu codziennie ze Słupska) i dogląda swojego „gospodarstwa” zgodnie ze staropolskim przysłowiem „pańskie oko konia tuczy”.

[icon_block icon=”icon-lamp” align=”” color=”” size=”55″][alert style=”warning”]

RECEPTA NA SUKCES FIRMY DRUTEX

– zarządzanie przez rodzinę

– ograniczenie outsourcingu

– wyłącznie zewnętrzna sieć dystrybucji produktów

– element wyróżniający: 7 dni od zamówienia do dostarczenia do klienta

– produkcja wyłącznie na zamówienie

– budowanie relacji, zaufania u klientów

[/alert]

Dlaczego rodzinna forma prowadzenia firmy jest atutem w tym przypadku? Bo Gierszewscy firmują wszystko swoim nazwiskiem. Gdy zakład produkcyjny odwiedzają dilerzy z całego świata, którzy sprzedają produkty Drutexu, prezes zawsze jest do ich dyspozycji. A kontrahenci – przedstawiciele, to przede wszystkim firmy rodzinne. I nikt nie ma powodów traktować drugiej strony „z góry”. Dlatego nawet sam prezes niejednokrotnie sam oprowadza ich po halach. Muszą bowiem wiedzieć, kto za tym wszystkim stoi.

Dlatego drzwi do gabinetu Leszka Gierszewskiego, prezesa Leszka Gierszewskiego są zawsze otwarte. Obecnie pracuje nad konstytucją swojej firmy. Chce ustalić zasady, które pozwolą firmie przetrwać przynajmniej kilka pokoleń. Uprzedzając wszelkich doradców…raczej nie ma co liczyć na współpracę.

Bo Leszek Gierszewski nie lubi gdy ktoś z zewnątrz mówi mu jak ma prowadzić biznes. Sukces, który osiągnął do tej pory, świadczy o tym, że ma rację. Choć zgromadził duży majątek, nie lubi brylować na salonach, przyjmować nagród. Zwykle odmawia uczestnictwa w rankingach milionerów. Najlepiej czuje się u siebie, w Bytowie…gdy przejeżdża po terenie fabryki i obmyśla gdzie postawić kolejne hale produkcyjne.

Co sądzisz o takim sposobie zarządzania taką ogromną firmą? Jakie są wady i zalety?

You may also like