Estoński CIT w Polsce ma niewiele wspólnego z oryginałem. Nie trzeba być doradcą podatkowym by stwierdzić, że estoński CIT może spowodować niebywałe problemy finansowe spółki. Jakie wady ma estoński CIT?

Co to jest estoński CIT?

Podatek dochodowy od osób prawnych, który działa w Estonii jest bardzo prosty. Najprościej rzecz ujmując firma nie płaci podatku dochodowego po osiągnięciu zysku, póki nie będzie on wypłacony w postaci dywidendy. Innymi słowy – jeśli spółka ma np. 1 mln euro zysku, to nie musi płacić podatku dochodowego od tego dochodu. Pieniądze mogą być przeznaczone np. na kolejne inwestycje. Estońskie firmy pod tym względem są traktowane równo. Każdy podmiot prawny (nie jednoosobowa działalność gospodarcza), ma prawo z niego skorzystać.

Podatek płacony jest dopiero wtedy, gdy zysk zostanie wypłacony w formie dywidendy. Co ważne, sama dywidenda nie jest obciążona podatkiem. Podatek jest dodatkowym obciążeniem przedsiębiorstwa, które jest płatnikiem podatku.

>>> ZOBACZ NOWY PROJEKT EKIPY BIZNESNASTRO.pl – MAGAZYN FIRMA

CIT w Estonii

CIT w Estonii to 20 proc. I właśnie taki podatek trzeba będzie zapłacić, gdy estoński przedsiębiorca chce wypłacić dywidendę. Jeśli zysk jest wypłacany regularnie, to podatek się zmniejsza to 14%.

Warto wspomnieć, że w Estonii nie ma zaliczek na podatek. Po prostu, jeśli chcemy wypłacić dywidendę, w następnym miesiącu płacimy podatek. I tyle. Konstrukcja CIT w Estonii pozwala firmom regularnie inwestować zyski. Podatek i tak będzie zapłacony ale znacznie później, gdy zostanie wypłacona dywidenda.

CZYTAJ WIĘCEJ: Podatek VAT. Czy warto być VATowcem?

Założenie takiego systemu podatkowego zakłada, że opodatkowane powinny być wydatki i konsumpcja, a nie zyski.

Estoński CIT w Polsce

O tym by wprowadzić estoński system podatkowy w Polsce mówiło się od dawna. Ze względu na zawirowania związane z pandemią koronawirusa, rząd zdecydował się wprowadzić go dopiero od 2021. Niestety rozwiązanie zaproponowane dla polskich przedsiębiorców z prawdziwym estońskim podatkiem ma niewiele wspólnego. Istnieją liczne ograniczenia, które nie pozwalają z tego rozwiązania skorzystać wszystkim

Warunki estońskiego CITu

Żeby móc rozliczać się według zasada CIT estońskiego trzeba spełnić łącznie kilka kryteriów:

  • Przychody spółki nie mogą być wyższe niż 100 mln zł
  • Udziały w spółce mogą należeć wyłącznie do osób fizycznych
  • Spółka nie może posiadać udziałów w innych podmiotach
  • Spółka musi zatrudniać przynajmniej 3 osoby
  • Przychody pasywne nie mogą przewyższać przychodów z działalności operacyjnej
  • Firma musi ponosić nakłady inwestycyjne

CZYTAJ TAKŻE: Pomysły na biznes w czasie kryzysu. Na czym zarabiać? [Lista 25 konkretnych rozwiązań]

Estoński CIT będzie rozliczany w cyklach czteroletnich. Przez 4 lata trzeba będzie zatrudniać kolejnych pracowników i inwestować. I to koniecznie w środki trwałe. O 15%, (nie mniej niż 20 tys. zł – w okresie 2 kolejno następujących po sobie lat podatkowych opodatkowania ryczałtem, albo o 33% (nie mniej niż 50 tys. zł – w okresie 4 lat podatkowych. Będą to musiały być nowe środki trwałe albo opłaty leasingowe. Co ważne nie będzie można w ten sposób finansować zakupu samochodów, samolotów, jachtów, czy innych środków, które służą wyłącznie do celów osobistych wspólników. Wszystkie inne środki trwałe będzie można zaliczyć do takich inwestycji. Środkami trwałymi nie będą wydatki np. związane z grafiką, czy reklamą. Problemem może być więc inwestowanie przez firmy reklamowe itp. Trzeba też zatrudniać coraz więcej ludzi i odpowiednio im płacić.

Wady estońskiego CITu

Gdy jednak dokładnie wczytamy się w przepisy okazuje się, że estoński CIT w polskim wydaniu to tak naprawdę odroczenie podatku na przyszłość. W system estoński wchodzimy na 4 lata, po których możemy to przedłużyć o kolejne czteroletnie okresy.

Jeśli jednak nie będziemy już chcieli w systemie estońskim działać dalej bo np. nie będziemy mieć pieniędzy na dalsze inwestycje, to trzeba będzie zapłacić podatek od dochodów za wszystkie lata, w których byliśmy w systemie estońskim. Ostatecznie więc może się okazać, że zapłacimy więcej podatku niż rozliczając się w normalnym trybie. System jest więc tak skonstruowany, że firma powinna cały czas rosnąć. Jeśli tak nie będzie, trzeba opuścić system i zapłacić podatek za poprzednie lata. Firma będzie więc musiała mieć pieniądze by takie zobowiązanie zapłacić.

A pamiętajmy, że przecież środki te zainwestowane zostały w środki trwałe i są w nich „zamrożone”. Nie trzeba być doradcą podatkowym, by zorientować się, że tak naprawdę polski wariant estońskiego CITu to „pożyczka od państwa” na zakup środków trwałych, którą trzeba będzie spłacić w całości. Skąd wziąć wtedy na to wolne środki? Będzie trzeba pewnie je pożyczyć (pod zastaw środków trwałych, kupionych za odroczony podatek). A to już pierwszy krok do utraty kontroli nad finansami firmy

A jakie jest twoje zdanie na temat tego rozwiązania? Zdecydujesz się na ten wariant rozliczania podatków? Podziel się swoją opinią w komentarzu

You may also like