[BNO_P_5] Druga połowa Booksy i ITAXI. Konrad Howard o tym jak buduje się biznes, o który biją się inwestorzy
15 października 2017
Współpracujesz z korporacjami, które płacą po dwóch miesiącach? To może być idealne rozwiązanie dla Ciebie
29 października 2017

Ten biznes to nie fizyka kwantowa. Jakub Lasocki z Red Rubin o tym, w jaki sposób zarabia na diamentach

Choć sam nie może nosić biżuterii, uważa ją za najlepszą ozdobę. Jakub Lasocki do branży jubilerskiej trafił przez przypadek. Sukces stworzonej przez niego marki Red Rubin pokazuje, że ciekawy pomysł na tradycyjny biznes może się opłacać.

 

SZO: Przez przypadek. W ten sposób do biznesu trafia wiele osób. U pana było podobnie.

Zaczynałem jako sprzedawca w salonie jubilerskim prowadzonym przez mojego teścia. Wciągnęło mnie to tak mocno, że na własną rękę zacząłem zgłębiać temat. Szczególnie interesujące okazały się dla mnie diamenty. Robiłem kursy w Towarzystwie Rzeczoznawców Jubilerskich, potem jeździłem do Niemiec na szkolenia, które dały mi tytuł międzynarodowego eksperta diamentów. Przy okazji poznawałem też coraz skuteczniejsze i efektywne sposoby sprzedaży. Aktualnie najbardziej interesuje mnie produkcja.

Sam tworzy pan biżuterię?

Raczej szukam inspiracji. Biżuterię wykonują wykwalifikowani złotnicy. Obecnie, moją największą pasją jest wyszukiwanie nowoczesnych, bardzo precyzyjnych urządzeń, które pozwalają na robienie niezwykłej biżuterii niemal bez ograniczeń technologicznych.

Czy można być dobrym szefem sieci jubilerskiej bez wiedzy o branży

Znajomość branży zawsze jest wskazana i zdecydowanie ułatwia pracę, natomiast dobry menedżer jest w stanie bardzo szybko zrozumieć podstawowe procesy, a to wystarczy, aby zarządzać. To nie jest fizyka kwantowa. Tworzenie biżuterii to bardzo przyjemny temat, łatwo się wciągnąć. Gdy ten zawód staje się pasją to wiele rzeczy jest łatwiejszych. Wykształcenie i doświadczenie biznesowe jest niezbędne, gdy chcemy budować sieć. Doświadczony menedżer potrafi wykorzystać wiedzę branżową swoich pracowników.

A co jest najtrudniejsze?

Najtrudniej jest odgadnąć, co będzie się podobało klientom. Osoba, która trafia do branży, w ciągu kilku miesięcy jest w stanie wszystkiego się nauczyć, ale ogromne znaczenie ma tu wyczucie i pewna wrażliwość, no i oczywiście znajomość zachowań konsumenckich. Ustalenie kolekcji na najbliższy sezon determinuje wiele działań, podjęte raz decyzje muszą być dość konsekwentnie realizowane. Korekta może nastąpić wiele miesięcy później. Proces wyboru wzorów, ustalenie wielkości produkcji bądź zamówienia trwają miesiącami, jeżeli nie trafimy, to kolejna szansa dopiero w następnym sezonie.

Ile w tym biznesu, a ile działalności artystycznej. Czy pasja do tego biznesu może przysłonić cyferki? Często się zdarza, że robi się coś bo jest po prostu piękne, a sprzedaż będzie nie lada wyzwaniem?

Oczywiście, że tak. Często zdarzało mi się robić projekty, które były bardzo kosztowne, ich wykonanie trwało bardzo długo. Nie chciałem jednak iść na skróty, zależało mi na tym, żeby produkt końcowy był perfekcyjny . Nakład pracy, najwyższej jakości produkty wymagają też wyższych cen.

Klient ma przepłacać bo artyście biznesowo się nie spina?

Nie, nie. Ja myślę tu przede wszystkim o diamentach. Zależy mi by pokazać pewne różnice w towarze, nauczyć klienta, na co powinien zwracać uwagę. Uczulić, że diament diamentowi nie jest równy. Ma pewne cechy, które go różnicują i powodują spadek lub ogromny wzrost wartości.

Czyli?

Chodzi o 4 podstawowe cechy: barwę, czystość, szlif i masę. Biżuteria wykonywana w całości ręcznie, składająca się z kilku lub kilkunastu elementów, wymagająca umiejętności i precyzji, do wykonania, której użyto wyjątkowych kamieni, za takie dzieło trzeba zapłacić więcej

I właśnie dlatego postawił pan na diamenty?

Jeszcze 30 lat temu praktycznie nikt w Polsce nie sprzedawał diamentów. Teraz nie wyobrażam sobie sklepu, w którym nie byłoby biżuterii tego typu. A pierścionek zaręczynowy z brylantem kosztuje już kilkaset złotych, więc jest właściwie dostępny dla każdego. Coraz częściej diamenty traktuje się też jako inwestycje.

Diamenty to fantastyczne historie, to ciekawa wiedza, niezwykłe piękno i różnorodność. Diamenty to natura, nieprzewidywalna, niemożliwa do podrobienia. Piękno kamieni fascynuje.

A gotowe kolekcje? Tworząc sieć nie da się bazować wyłącznie na indywidualnych zamówieniach. 

Zdecydowanie. Zmieniają się koncepcje, a dzięki postępowi w technice można robić nowe rzeczy. To ogromna frajda, bo jak każda praca, w której mamy do czynienia z kreacją, praktycznie od razu daje satysfakcję

Jak  buduje się sieć jubilerską? Da się wyjść za granicę? Gusta są różne przecież

Chodzi tu o skalowalność. Jej ograniczenie polega tylko i wyłącznie na wysokości inwestycji. Przeszkodą w powstaniu sieci jest ogromny kapitał, który trzeba zaangażować w jej stworzenie. Są polskie firmy jubilerskie, które próbują podbijać zagraniczne rynki, ale nie widzę by im się to udawało. Większe sukcesy mają producenci biżuterii. Zwykle produkują tylko jeden asortyment, np. obrączki i zalewają nim kolejne kraje.

A w salonach w większości sprzedaje się już gotowe produkty…

W przypadku sieci około 60-70% to produkty innych producentów. Małe firmy (1 sklep) stawiają na autorskie kolekcje. To takie mini galerie. Produkcja własna na odpowiednim poziomie jest dość kosztowna. Łatwo jest wytwarzać pojedyncze rzeczy na zamówienie klientów. Produkcja na potrzeby kilku sklepów wymaga jednak już specjalistycznych urządzeń. Duże firmy producenckie, którym zależy na skali muszą inwestować w maszyny. Specjalne piece, szeroki park maszynowy. To kosztuje.

To jubilerstwo nie jest ręczną robotą?

Nie wiem, czy moi złotnicy będą zadowoleni z tego co powiem, ale liczba utalentowanych specjalistów, z niesamowitą precyzją w rękach, potrafiących robić rzeczy niewiarygodne, będzie maleć. Zaczynają być wypierani przez nowoczesne urządzenia, takie jak drukarki laserowe, które są w stanie już teraz „pracować w metalu”. Takie coś pozwoli klientowi samodzielnie zaprojektować wymarzoną ozdobę, a my mu ją wtedy przy pomocy maszyny wykonamy.

Patrząc na rynek coraz mniej jest polskich małych pracowni jubilerskich.

Założyciele przechodzą na emeryturę, młode pokolenie nie chce przejmować takich zakładów bo są mało nowoczesne. Ale to szansa dla nas. Można efektywniej budować sieć bo nowoczesne jubilerstwo to przyszłość.

Red Rubin był firmą rodzinną. Dziś już taką nie jest. Dlaczego zdecydowaliście się na zmianę struktury?

Do zeszłego roku firmę prowadziłem z żoną. Było tak jak w każdej firmie rodzinnej. Podjęliśmy jednak wspólną decyzję, że żona poświęci czas trójce naszych dzieci. I zdecydowała się, że przynajmniej na razie będzie skoncentrowana na tym zadaniu. Bezpośrednia współpraca biznesowa z teściem zakończyła się wcześniej.

 


Różnica pokoleniowa?

Mieliśmy różne pomysły na rozwój firmy. Różnica zdań pojawiła się w przypadku zasadniczej kwestii. Ja chciałem edukować klientów i przekonywać ich, że za wysoką jakość warto więcej zapłacić. Zależało mi na wyższych marżowo produktach. Teść natomiast chciał iść w stronę wysokiego obrotu. No, ale przecież inwestując w towar, musimy mieć zdrowe podstawy ekonomiczne.

Ale wciąż z teściem pan współpracuje

Oczywiście. Jest to człowiek o ogromnej wiedzy i szacunku w branży. Ma gigantyczne doświadczenie. Jest bardzo solidnym biznesmenem. Dzięki jego pozycji również na mnie spada pewien rodzaj „splendoru”, ale i odpowiedzialności wobec klientów. Każdy z nas ma teraz swoją firmę. Choć działamy w tej samej branży nie wchodzimy sobie w drogę. Mało tego, bardzo często współpracujemy.

Dziś decyzje podejmuje już zarząd, a nie rodzina? To łatwiejsze?

Decyzje dotyczące rozwijającej się spółki i losu kilkudziesięciu pracowników, nigdy nie są łatwe. Staramy się, aby każda nasza decyzja była przemyślana. Podejmujemy je w szerszym gronie, wspólnie z zarządem, a często przy udziale pracowników. Zdajemy sobie sprawę, że na koniec najważniejszy jest wynik finansowy. Najtrudniejsze są te decyzje, które wymagają od nas poniesienia znacznych nakładów. Jedną z najtrudniejszych decyzji było ą stworzenie bardzo nowoczesnej pracowni. Maszyny nierzadko kosztują po 100 tysięcy euro i taki zakup musi się zwrócić. Na szczęście odnieśliśmy sukces.

Dziękuję za interesującą rozmowę.

materiał powstał we współpracy z Deutsche Bank Polska, który finansuje rozwój ciekawych biznesów

Please follow and like us:
0

Przeczytaj również

3 Komentarze

  1. Piotr napisał(a):

    Świetny wpis 🙂 Fajnie posłuchać ludzi którzy wiedzą co mówią. Nie jest to takie trudne, ale trzeba umieć odpowiednio myśleć i kierować się zdrowym rozsądkiem 🙂

  2. Wywiad bardzo ciekawy, fajnie, że umożliwiacie poznanie różnych branż „od środka”. Muszę przyznać, że ta jest bardzo interesująca 🙂 Pozdrawiam!

  3. Karol Bankowy napisał(a):

    Bardzo interesujący wywiad, obejrzałem również wideo które bardzo profi nakręcono i zmontowano. Takich ciekawych a zarazem motywujących materiałów oglądałbym zdecydowanie więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Podoba Ci się blog? Skomentuj, polub, udostępnij